Tata Maksa prowadzi go jak co rano do grupy. 2-letni Maks z uśmiechem wchodzi do sali, radośnie witany przez Panią Karolinę, swoją ulubioną opiekunkę, która mówi, że bardzo się za nim stęskniła. Tata jak zwykle jest nie w humorze. Rzuca szybkie „Do zobaczenia”, po czym szybko wychodzi. Pani Karolina już dawno pogodziła się z jego oschłym  zachowaniem. A co dzieje się w głowie taty? W domu Maks dzień po dniu ‘walczy’ z wyjściem. Ubranie dziecka jest prawie niemożliwe, droga do żłobka jest męcząca, bo Maks co chwila ma inny pomysł i strasznie marudzi – a to chce jechać rowerkiem biegowym, po chwili tata ma go nosić razem z rowerkiem, a za chwilę znowu zmienia zdanie. A na widok Pani Karoliny staje się innym dzieckiem. Czy to normalne, że jego syn woli swoją wychowawczynię od własnego ojca? Na całe szczęście Maksia zawsze odbiera mama, więc tata czuje się sfrustrowany tylko raz dziennie.

Współpraca wychowawców z rodzicami bywa trudna. Nie może być łatwa, gdy każda ze stron zna zachowania dziecka i przebywa z nim tylko w konkretnych warunkach – rodzice w domu, wychowawcy – w żłobku. Ale, ponieważ celem obu stron jest to samo – dobro dziecka, warto o to zadbać.

Doświadczenia dzieci w żłobku mają istotny wpływ na ich rozwój i późniejsze osiągnięcia edukacyjne, a współpraca opiekunów z rodzicami jest niezbędna dla stworzenia optymalnych warunków pobytu dzieci w placówce. Rodzice jednak nie zawsze są świadomi tego, jak dużą rolę odgrywają w organizacji pobytu dziecka w żłobku, poprzez różne sposoby współpracy z wychowawcami [1].

5 zasad, które sprawią, że współpraca będzie łatwiejsza:

1) Ustalenie jasnych reguł współpracy od początku – już na pierwszym spotkaniu z rodzicami nowoprzyjętych dzieci warto jasno określić zasady współpracy. I tu podkreślmy słowo współpraca. Obie strony – rodzice i wychowawcy powinni znać swoje  prawa, które należy wspólnie omówić. O czym może być tu mowa? Na przykład o możliwości wchodzenia przez rodziców do grupy.

Powinno być ustalone, w jakich sytuacjach decydujący głos mają rodzice, a w jakich wychowawcy. Kto decyduje o możliwości przynoszenia własnych zabawek przez dzieci, o porach i formach leżakowania – lub też niebrania udziału w leżakowaniu. Warto uzgodnić, kiedy należy przyprowadzać dzieci (może nie wszyscy muszą przychodzić wcześnie rano?). W znajomym żłobku w Bolonii dzieci mogą być przyprowadzane o dowolnej porze z wyjątkiem pór posiłku. Chodzi o to, żeby nie rozpraszać dzieci, które jedzą.

2) Informowanie rodziców o tym, co działo się z ich dzieckiem w ciągu dnia. Wydaje się banalne, ale nie zawsze jest na to czas i zdarza się, że wychowawcy ograniczają się do przekazania rodzicom, co dziecko danego dnia zjadło i ile pieluch mu zmieniono (albo są to jedyne kwestie, o które rodzice pytają…). Warto pamiętać o informowaniu o emocjach i doświadczeniach dziecka – czy było radosne, z kim się dziś bawiło, czy chętnie wchodziło w relacje z innymi lub czy zrobiło coś nowego. Zajmie to 15 sekund więcej, a rodzic poczuje, że wychowawcy troskliwie zajmowali się jego dzieckiem w ciągu dnia, co na pewno pomoże w budowaniu między nimi dobrych relacji.

3) Wysłuchanie perspektywy rodzica. Wracając do przykładu taty Maksa ze wstępu – trzeba pamiętać, że każda sytuacja ma dwie strony i nic nie jest na tyle oczywiste, jak nam się wydaje. Gdyby wychowawczyni zachęciła ojca do rozmowy, być może dowiedziałaby się, że jest mu po ludzku przykro, bo wydaje mu się, że syn woli panie w żłobku niż jego, a tym samym jej nastawienie do taty Maksa byłoby inne. Dlatego warto umawiać się z rodzicami na spotkanie – choćby 15-minutowe i to nie wtedy, kiedy dziecko sprawia kłopoty, ale po prostu, żeby o nim porozmawiać.

4) Używanie komunikatu ‘ja’. W rozmowie z rodzicem, w rozmowie z dzieckiem, w rozmowie ze współpracownikiem. Zawsze warto pamiętać o tym, by mówić: „ja sądzę”, „według mnie”, „ja czuję”, „było mi przykro”. W ten sposób mówimy o swoich reakcjach i odczuciach – w takich słowach nikogo nie atakujemy, a przedstawiamy  swoją perspektywę. Zupełnie inaczej, niż w komunikacie ‘ty’ – „ty zawsze”, „bo Pan/Pani nigdy”, „Pan/Pani nie zrobił/-a”, „Panu/Pani nie zależy”. Brzmi jak obwinianie, prawda? Dlatego ćwiczcie komunikat ‘ja’ jak najczęściej!

5) Stawianie dobra dziecka na pierwszym miejscu. W przypadku różnicy zdań zawsze należy szukać  kompromisu, uwzględniając argumenty obu stron, jednocześnie są momenty kiedy trzeba jasno postawić granice – na pierwszym miejscu jest bezpieczeństwo i dobro dziecka. [2]

Źródła:

[1] Morrison, G. (2007). Early Childhood Education Today. Ohio: Kevin M. Davis.
[2] https://www.zerotothree.org/resources/92-how-to-communicate-with-parents

Pięć sposobów na skuteczniejszą współpracę z rodzicami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *