W ciągu ostatnich lat żłobki, kluby dziecięce i punkty dziennego opiekuna coraz częściej wspierają rodziny w opiece nad najmłodszymi dziećmi. W 2010 r. do placówek uczęszczało zaledwie 2,4% maluchów, podczas gdy w 2018 r. było ich już 13,8%, a odsetek ten stale rośnie [1,2].

Chciałabym zwrócić uwagę na wybrane zmiany, które zaszły w tym sektorze wsparcia dzieci i rodzin w naszym kraju oraz na ich wpływ na funkcjonowanie współczesnych placówek. Bezsprzecznie, tworzenie optymalnych warunków rozwoju dla wszystkich dzieci jest najważniejszym celem ich działania, jednak żeby skutecznie wspierać rozwój tego sektora, nie tylko w kontekście dostępności miejsc, ale przede wszystkim jakości doświadczeń jakie zapewnia dzieciom, należy pamiętać i rozumieć skąd się wywodzi.

Nadzór

Podobnie jak w wielu innych krajach europejskich, usługi dla dzieci w wieku od 0 do 3 lat były w Polsce częścią sektora ochrony zdrowia. Dokładniej rzecz ujmując, placówki te były nadzorowane przez Ministerstwo Zdrowia i uznawane za placówki medyczne dla dzieci zdrowych. Ich główną funkcją było zapewnienie dzieciom opieki i profilaktyki zdrowotnej, a zdecydowaną większość specjalistów stanowiły pielęgniarki i absolwentki szkół zawodowych dla opiekunek. Od 2011 r. za pracę placówek dla najmłodszych dzieci odpowiada Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej [3]. Wraz ze zmianą ministerstwa zdefiniowano również nowe role żłobków, klubów dziecięcych i punktów dziennego opiekuna, czyli  opiekuńczą, wychowawczą i edukacyjną. Ponadto, od tego czasu uprawnienia do wykonywania zawodu wychowawcy małego dziecka uzyskali między innymi nauczyciele przedszkolni i wczesnoszkolni.

Publiczny żłobek w Łodzi, rok 1954

Architektura

Zmiana regulacji prawnych dotyczy również uproszczenia wymogów organizacyjnych, którym muszą sprostać placówki. Między innymi dopuszczono możliwość tworzenia punktów dziennego opiekuna w lokalach mieszkaniowych, a w żłobkach nie muszą już być organizowane takie pomieszczenia jak:

  • Filtry

Filtr był pomieszczeniem łączącym sale zabaw, izolatki i wejście do placówki, gdzie rano każdy rodzic przebierał dziecko w żłobkową odzież (zwykle niemowlęta nosiły kaftaniki, a starsze dzieci spodenki, bluzeczki i fartuszki). Następnie rodzic był witany przez opiekunkę lub pielęgniarkę, która sprawdzała ogólny stan zdrowia dziecka i wręczała rodzicowi termometr w celu sprawdzenia jego temperatury. Jeśli dziecko było zdrowe, specjaliści zabierali je od rodzica i przechodzili do sali. Filtr był jedynym pomieszczeniem, do którego wpuszczano rodziców (poza pomieszczeniami administracyjnymi).

  • Izolatka

Mimo że stan zdrowia dzieci był uważnie monitorowany w czasie, gdy rodzice przyprowadzali je rano, w przypadku nagłej choroby dziecka w każdym żłobku były izolatki, czyli niewielkie pomieszczenia, wyposażone w jedno lub więcej łóżeczek. Izolatki znajdowały się zazwyczaj tuż przy salach zabaw i miały duże okno, które pozwalało opiekunom monitorować dziecko czekające aż rodzic je odbierze.

Przepisy dotyczące filtrów i izolatek zostały uproszczone z biegiem lat i ostatecznie zniesione. Niemniej jednak, w niektórych publicznych żłobkach, które działały jeszcze przed zmianą prawa, specyficzny rozkład pomieszczeń wymusza obecnie pewne rozwiązania organizacyjne, na przykład w dawnych izolatkach są organizowane kąciki zabaw tematycznych.

Tak obecnie wygląda izolatka w Publicznym Żłobku numer 8 w Łodzi

Rola profesjonalistów

Zmieniająca się rola placówek określona w regulacjach prawnych wpływa również na relacje między wychowawcami, dziećmi i ich rodzicami. Dorota Kiela, wychowawczyni z ponad trzydziestoletnim stażem pracy w zawodzie, wspominając swoje pierwsze doświadczenia ze żłobka, napisała:

…Nosiłam wtedy biały fartuch i czepek, strój jakże różny od tego, który noszę teraz czyli: wygodne spodnie i kolorowy podkoszulek. Pierwsze moje myśli związane są z wrześniem, miesiącem, który przez kilka następnych lat wyznaczał moment pojawienia się w żłobku bardzo licznej grupy nowych dzieci. W tym czasie rotacja była mniejsza, dzieci były przyjmowane do żłobka w ciągu całego roku. Żłobek zamknięty był dla rodziców, nie mieli oni możliwości wejścia do grupy wraz z dzieckiem. Już wtedy pojawiło się pytanie: jaką jeszcze powinnam posiadać wiedzę, jakie umiejętności, aby złagodzić rozłąkę dziecka z rodzicami? By dziecko nie czuło się porzucone…?. Moja wiedza zdobyta w szkole oraz żadna z osób pracujących w żłobku nie pomogły mi opowiedzieć na to pytanie. Dziecko było uważane za osobę, która wymaga przede wszystkim pielęgnacji i opieki na czas pobytu rodziców w pracy…[4].

Praca pedagogiczna

Pomimo, że do 2011 roku rola edukacyjna placówek nie była określona w przepisach prawnych, w wielu żłobkach organizowane były zajęcia mające na celu wspieranie rozwoju poznawczego dzieci. Tak swoje doświadczenia w tym obszarze oraz zmiany w rozumieniu czym jest praca pedagogiczna z małym dzieckiem opisała Pani Dorota:

…Pomiędzy czynnościami związanymi z pielęgnacją dzieci prowadziłam zabawy organizowane. Były one ukierunkowane na osiągnięcie pewnych zamierzeń dydaktycznych wyrażanych w postaci celów. Dziecko miało się czegoś nauczyć lub coś utrwalić. W zajęciach brały udział wszystkie dzieci z grupy oraz druga opiekunka. Praca jej polegała na zapewnieniu bezpieczeństwa i pomaganiu dzieciom a niejednokrotnie tylko na obserwowaniu prowadzonej przeze mnie zabawy. W zabawach, które organizowałam, uwzględniałam swoje pomysły, od dzieci oczekiwałam gotowości do zabawy. Ponadto zachęcałam dzieci do wykonywania wszystkich czynności, demonstrowałam i objaśniałam, jak coś wykonać, chwaliłam, pokazywałam jak prawidłowo posługiwać się zabawkami. Zdarzało się, że przerywałam zabawę z powodu braku czasu do dalszej zabawy lub nieprawidłowego według mnie jej przebiegu…

… Krokiem milowym na mojej drodze było spotkanie Pani prof. Lucyny Telki, autorki i realizatorki „Programu doskonalenia kompetencji wychowawcy we wspieraniu rozwoju małego dziecka w żłobku (…) Prof. Telka obserwowała jak przygotowywaliśmy się do zabawy z dziećmi, jak budowane są relacje nasze i dzieci w grupie w trakcie zabaw oraz pozostałych czynności podejmowanych przy dzieciach. W przerwach wspólnie rozmawiałyśmy o sprawach dziecka i jego rodziny. Dzieliliśmy się problemami, wątpliwościami, odkrywaliśmy trudne sytuacje z naszej praktyki. Zrozumiałam, iż istotne jest to, w jaki sposób radzimy sobie z trudnościami i niepowodzeniami. Drobnych potknięć nie traktuję już jako porażki. Błędy są dla mnie źródłem refleksji umożliwiających modyfikację własnych działań (…) nieustająco obserwuję przestrzeń społeczną mojego żłobka, by budować wiedzę własną przez zdziwienie, dalsze odkrywanie rzeczywistości, a także dziecka i być osobą przez cały czas zaangażowaną w zmiany, w stanie ciągłego rozwoju (…) [4]

Zachęcam do przeczytania całego wystąpienia Doroty Kieli „Zmiana koncepcji pracy placówki z perspektywy opiekunki”, które było prezentowane na III Ogólnopolskim Seminarium Towarzyszenie dziecku w rozwoju „Refleksyjny wychowawca w żłobku” w Łodzi 6 listopada 2009 roku. Cały tekst w sposób jednoznaczny wskazuje zmianę postawy wychowawczyni z dyrektywnej skoncentrowanej na celach dydaktycznych i pracy wychowawcy na niedyrektywną skoncentrowaną na dziecku i jego potrzebach.

Podziel się z nami swoimi doświadczeniami!

Jak zmieniało się Twoje postrzeganie pracy wychowawcy małego dziecka?

Źródła:

[1] Sprawozdanie Rady Ministrów z realizacji ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3  (Dz. U. Nr 45, poz. 235, z późn. zm.) w latach 2011-2012 r.

[2] Sprawozdanie Rady Ministrów z realizacji ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 w 2017 r.

[3] Ustawa z dnia 4 lutego 2011 r.o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3

[4] Kiela D. (2009). Zmiana koncepcji pracy placówki z perspektywy opiekunki.
Pobrane 3.06.2019 roku z http://docplayer.pl/24045415-Zmiana-koncepcji-pracy-placowki-z-perspektywy-opiekunki.html

Żłobki wczoraj i dziś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *